NAJNOWSZE WPISY

Wielkimi krokami zbliża się ich święto....


Dzień takiej babci, która zawsze ma czas, z którą może rozmawiać przez telefon godzinę cztery razy opowiadając to samo. Takiej babci, od której wraca z kieszeniami wypchanymi słodkościami, która jest lekiem na całe zło... Takiej, która na przekór matce, rozpieszcza i pozwala na wszystko... Taka co tańczy, nawet jeśli jej się nie chce i dzwoni kilka razy dziennie, by się dowiedzieć co i jak... 
Takiego dziadka, który trzymając w ręku drugi koniec sznurka biega po całym domu udając, że jest przyczepą do traktora.  Ten, który ciągnie wnuka po tym asfalcie co już spod śniegu wygląda. 
I tego, który przez 6 godzin sam z wnukiem trzy razy układał te same puzzle, dwa razy był u fryzjera, pięć razy chyba w szpitalu i pole orał sam nie wie już razy ile...
Tych osób, które kocha bardzo i z dumą o nich mówi. Takich, których nie zastąpi nigdy nikt!



Na stornie fotokontakt  możecie zamówić wiele ciekawych gadżetów. My postawiliśmy na fotokubek kolorowy, w środku jakieś słodkości, zapakowany w celafon plus wstążeczka i prezent gotowy :) Nasza babcia i dziadkowie będą teraz raczyli się kawą w pięknych, podpisanych specjalnie dla nich kubkach, a poza tym będą mogli spoglądać na swojego wnuka przy tym! A co najważniejsze pytanie "Która kawa jest moja?" mają z głowy, bo teraz się nie pomylą :) 
A jakie Wy macie plany na prezent dla dziadków?







W niewielkiej wsi w maleńkim mieście mieszkał On. Chłopiec  wątłej postury, o wielkich oczętach błękitnych oczętach i bujnej blond czuprynie. Potrafił wkupić się w łaski każdego, czarował uśmiechem, mrugał oczami, każdy się uginał…

Mama chłopca zmartwienie miała wielkie, gdyż jeść nie chciał wcale i wołał, że syty jest i wygadane! Na prośby matki nie reagował i jadł czasami, z wielkimi dla mamy uśmiechami. Matka na skraju załamania nerwowego, nie uginała się uśmiechom Jego. Po wypróbowaniu rad Makowej Mamy, za wygraną dać nie chce. I prosi, i błaga, a On dalej jeść nie chce… Dzwoni ze łzami w oczach po całej rodzinie, że udko /prawie/ całe zjadł, że dumna jak paw.

Na każdej wizycie waga w górę się wznosi, a On jak nie jadł tak nie je. Pani doktor dumna, aż 
z fotela wstała i całą sytuację tak skwitowała:
„Widocznie wystarcza mu tylko tyle…”





Od momentu narodzin, każda matka chce dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze. Nie mogłam się doczekać pierwszej marchewki i kolejnych obiadków. Olivier jadł ładnie gotowane przeze mnie dania, mielone owocki aż do... 8 miesiąca, wtedy właśnie zaczęły się schody, mleko podawane w nocy i tak nie wypijane, jadł coraz mniej produktów.
Wszystkie metody, o których pisała tu MM już przerabialiśmy. 
Próbowaliśmy nawet rady naszej pediatry, podawania jedzenia co 3 godziny na około 20 minut, jeżeli nie chce zabrać. Działało zaledwie tydzień.

Jego nie jedzenie przyprawia mnie o nerwicę. Wstajemy godzinę wcześniej, żeby Oliviera nakłonić do zjedzenia chociażby 1 parówki, proszę go z każdym kawałkiem, ale nie zawsze zjada.  Nie planowałam rozmawiać z widelcem ani parówką, ale... zrobię wszystko, żeby zjadł.
Ostatnie nadzieje spoczywały w przedszkolu, ale i tam nie jest kolorowo. Śniadanie często wraca do domu, zupka 2/3 łyżki, ale wciąż mam nadzieje, przecież Dzieciaczki jedzą i On tez zacznie, w końcu kiedyś...

Jeżeli ktoś mi powie po raz tysięczny, że sam będzie chciał jeść, to chyba nie wytrzymam. Tylko mama, która przezywa to samo jest w stanie mnie zrozumieć.  Gdybym nie prosiła go o jedzenie nie jadł by w ogóle...
Gusta smakowe zmienia codziennie, dziś zjada rosołek jutro już nie lubi, zje frytki, ale jutro już nie i tak ze wszystkim. Jogurty tak długo czekają na zjedzenie, ze potem lądują w koszu, bo są przeterminowane...
Mimo tego, że nie je za dużo to tyje, mieści się w normach. Pani doktor twierdzi, że tyle mu widocznie wystarcza, tyle czyli prawie nic...


Gdy szwagierka zapytała, co kupić młodemu na święta nie miałam pomysłu, ale później naszła mnie myśl! Kasa sklepowa to będzie HIT!!! I nie myliłam się. W sklep bawiliśmy się bez niej, ale wiadomo, jaki to sklep bez kasy fiskalnej paragonów i pieniędzy!

Plastiku nie chciałam, wiadomo raz spadnie, dwa razy ktoś ją potrąci czy na nią stanie i pozamiatane.



To nie jest tak, że mamy same drewniane zabawki. Mamy pewnie więcej plastiku niż drewna, ponieważ drewniany traktor czy kombajn nie ma takiego samego uroku jak plastikowy wykonany na wzór prawdziwego J

Każdy rodzic chce zapewnić dziecku piękne i szczęśliwe dzieciństwo, dbając, by bawiło się bezpiecznymi i atrakcyjnymi zabawkami. 

Warto rozważyć tu zakup zabawek drewnianych. Poniżej ich zalety i, w mniejszej części, wady 

Zalety:
- są wytrzymałe, nie pękają , nie kruszą się
- są miłe w dotyku
- wykonane w ekologiczny sposób ładnie pachną drewnem
- mają niepowtarzalny wygląd

Wady: 
- są droższe od plastikowych , ponieważ wiąże się to z większymi nakładami pracy oraz ceny samego drewna.

Idealną kasę znalazła u nich.  Szczerze mogę Wam polecić tą firmę, Profesjonalne podejście do klienta, stały kontakt, w razie czego zadzwonią, zapytają, wytłumaczą! A i rabat dostałyśmy dość wysoki /nic nie mówiłam, że prowadzę bloga/ plus darmowa wysyłka, po prostu firma godna polecenia! A i zabaweczki przepiękne! Kasa nie jest pierwszą rzeczą, którą Wam tu pokażemy! 


A tymczasem tak drogiego sklepu nie spotkacie nigdzie! Nie ważne ile kupujesz! Zawsze płacisz "duzo"! Dobrze, że w zestawie były 2 karty kredytowe, bo bym się nie wypłaciła i ogłosiła bankructwo! Możemy się tak bawić godzinami! Pomysł był genialny, a zima długa :)
Zamierzam się jeszcze na zakupem pięknych produktów do naszego sklepu. Wiadomo, że będą drewniane, jeżeli gdzieś widzieliście proszę o linki :)

Do zestawu dokupiłam jeszcze papierowe pieniążki z Alexandra, szukam jeszcze plastikowych monet i będzie komplet. Na zakupy służy nam ten wózek.

Poniżej możecie zobaczyć naszą kasę w akcji.















Koszulka - H&M || Legi - Zara

Dlaczego czytanie jest ważne?
Czytając dziecko przenosi się w magiczny świat wyobraźni. Na podstawie ilustracji tworzy własne historie (to uwielbiam najbardziej!) oraz poznaje nowe słownictwo. Zalet czytania dziecku jest wiele, ale trzeba na to znaleźć czas.


Dzisiaj pokaże Wam 2 książeczki, które w ostatnim czasie podbiły nasze serca! Są to Robimisie oraz Różnimisie wydawnictwa Dwie Siostry. Książeczki mają tak piękną grafikę, że aż trudno przejść obok nich obojętnie. Na początku myślałam, że Oli się nimi nie zainteresuje, ale przynosi je do mnie codziennie z tekstem "pocytamy?"


Różnimisie
Są w niej przeciwieństwa misiów, różne cechy.
Jest miś głodny, syty, odważny, nieśmiały,
a i leniuch z pracowitym też się znajdzie! Cudo :)




Robimisie
W tej książeczce poznajemy różne zawody, przedstawione w prostej zrozumiałej dla dziecka formie.
Młody już wyczaił, że po lewej stornie zawsze jest rodzaj męski, a po prawej żeński.
Są zawody dobrze Mu znane, mechanik, ogrodniczka czy rolnik, ale też takie, o których nie miał pojęcia (astronautka, aptekarka - mówi, że to lekarka :)






W obecnych czasach pracujących rodziców, większość z nas brak czasu zastępuje modnymi gadżetami. Ale nic nie zastąpi czasu spędzonego z dzieckiem.
Wiem, jak trudno jest pogodzić prace, macierzyństwo i zajmowanie się domem oraz niekiedy studiowanie. Ale dla chcącego nic trudnego - jak to mówią :-)
Czytajmy dzieciom!
Pewnie każdy rodzic ma szczególnie sprecyzowane wymagania odnośnie własnego dziecka czy też dzieci. Wymyślamy cały szereg scenariuszy kim nasze dziecko mogło by być, najlepiej żeby był to dobrze płatny zawód. Należy postawić sobie pytanie, co w życiu jest najważniejsze. Czy to, że dziecko będzie miało samochód prosto z salonu, dom z wielkim ogrodem, a nawet może i basenem. Ale czy te wszystkie rzeczy materialne są takie ważne?! Może i owszem, ale jest coś ważniejszego. Nieważne kim będzie, ważne jakim człowiekiem będzie. Dziecko uczy się poprzez wzorce, to my, rodzice, jesteśmy dla niego wzorem. 


Święta, czas magiczny...
Składający się z miliona uśmiechów, 
tysiąca uścisków 
i jeszcze większej ilości całusów.


Są to nasze trzecie wspólne Święta, 
każde inne, 
każde wyjątkowe
i każde przepełnione miłością!



Wigilie standardowo spędzamy z moimi rodzicami. Wieczorami wyobrażałam sobie, jak to będzie Oli już coraz więcej rozumie. Jak pokazać mu tę magię, przecież to nie o prezenty chodzi...
Wierzę, że kiedyś to wszystko doceni i zrozumie...
Mam nadzieję, że Wasze Święta były równie udane, i nie zgubiliście tej magii gdzieś między sklepowymi półkami. 


Mój tato spisał się doskonale w roli Mikołaja, dzieci były zachwycone :)
Młody po jakiejś godzinie zapytał się dziadka czy to on był Mikołajem :P

Przepis znalazłam kiedyś w sieci, troszkę go zmodyfikowałam i wyszły najlepsze babeczki, które wszyscy uwielbiamy!

Na babeczki reniferowe w internecie jest mnóstwo przepisów, większość to babeczki ucierane piernikowe, jako, że nie przepadamy za pierniczkami postanowiłam wykorzystać 
sprawdzony przepis :) Dzisiaj to oni przejęli dowodzenie!



Składniki:
  • 150 g masła lub margaryny
  • 250 g mąki pszennej 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 1 mały jogurt naturalny
  • 150 g cukru
  • 3 łyżki kakaa do wypieków
  • tabliczka czekolady mlecznej lub gorzkiej

Przygotowanie:

  1. Masło roztopić i ostudzić.
  2. Czekoladę pociąć na drobne kawałeczki.
  3. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia.
  4. Wymieszać jajka, jogurt naturalny i cukier. Dodać roztopione masło i wymieszać.
  5. Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia oraz kakao - wymieszać /po dodaniu mąki mieszać tylko chwilę, do połączenia składników/.
  6. Dodać pokrojoną w kostkę czekoladę i wymieszać łyżką.
  7. Blachę wyłożyć papilotkami, uzupełnić ciastem.
  8. Piec w nagrzanym piekarniku 20 - 25 minut w temperaturze 180 st.
Gdy babeczki będą już upieczone i wystudzone zabieramy się za dekorowanie.

Do dekoracji:
  • Biszkopty
  • Precelki
  • 1, 5 tabliczki czekolady mlecznej lub gorzkiej
  • Groszki białe i czerwone
W biszkopty wbijamy czerwone groszki będą to noski reniferków. 
Roztapiamy czekoladę z niewielką ilością mleka. Smarujemy wierzch babeczki.
Nakładamy na babeczkę, następnie dokładamy oczy. Precelki łamiemy na pół i wbijamy po obu stronach twarzyczki :)

SMACZNEGO!!!!

P.S. Przepis jest uniwersalny, babeczki dzięki czekoladzie nie są takie suche. Smakują równie dobrze, jako reniferki czy z kremem mascarpone czy nawet bez dodatków :) 













Wszytskie nasze ulubione przepisy znajdziecie TU.